|
Zawiązanie sznurowadła sprawia mu duże kłopoty. Podobnie podpisanie
się. Daniel Radcliffe, który oczarował cały świat jako Harry Potter,
cierpi na niezwykle rzadkie schorzenie mózgu - donosi "Fakt". Chłopak
ma poważne problemy z koordynacją ruchu.
Odtwórca roli Harrego Pottera ma jednak
nadzieję, że choroba nie położy kresu jego filmowej karierze. "Oby nie
było gorzej..." - mówi Radcliffe.
To najbardziej dramatyczny moment w życiu ledwie 19-letniego
Anglika. Karierę miał do tej pory jak z bajki. Zna go cały świat. Rola
małego czarodzieja w ekranizacjach kolejnych części powieści Joanne K.
Rowling dały mu ogromną sławę i jeszcze większe pieniądze. Cóż to
jednak znaczy wobec zdrowia.
"Już wcześniej miałem problemy z koncentracją i koordynacją
ruchów. Nie szło mi w szkole, i to ze wszystkich przedmiotów. Dlatego
też postanowiłem zostać aktorem" - wyznaje z uśmiechem Radcliffe.
Do tej pory na planie filmowym nie miał większych kłopotów
ze zdrowiem, a przynajmniej nikt tego nie dostrzegał. Ale z Danielem
nie jest za dobrze. Zakłócenia w pracy mózgu powodują, że coraz
częściej nie jest w stanie sam zawiązać sobie buta. Mało tego,
przychodzą momenty, że ma problem z podpisaniem się. To, co wychodzi
spod jego ręki, to jakieś nieczytelne gryzmoły.
Daniel nie daje się jednak chorobie, choć wie, że nie ma na
nią lekarstwa. "Jestem pod wrażeniem, jak dobrze Daniel radzi sobie z
tą chorobą. W filmach w ogóle nie widać, że na nią cierpi" - chwali
chłopaka jeden z najlepszych amerykańskich neurologów. Mówi, że u
Radcliffe'a choroba ma dość łagodną formę. Czy jednak może być gorzej?
"Tak, nie będzie mógł wejść po schodach, grać w piłkę, biegać" - dodaje
po chwili lekarz.
Daniel jest jednak dobrej myśli. Chce żyć i dalej grać w filmach - pisze "Fakt"

|