|
Redaktor: dziennik.pl
|
|
03.08.2008. |
|
Gwiazda muzyki r'n'b znana jest nie tylko z melodyjnych piosenek, urody rodem z Barbadosu, ale także z ekscentrycznych strojów. Na koncert wkłada lateksowe wdzianka, stroi się w kolorowe falbanki i prowokuje ekscentrycznymi dodatkami. Ostatnio jednak mocno przesadziła. W jednym z nowojorskich klubów pokazała się w ekstremalnie krótkiej sukience odsłaniającej biust. Wynik roztargnienia czy prowokacja?
Gdy Rihanna postanowiła zabawić się w nocnym klubie, było już dość późno. Mimo to na dworze panował skwar. Termometry wskazywały 26 stopni. Być może dlatego seksowna piosenkarka z Barbadosu wskoczyła w skąpą sukienkę i zrezygnowała z włożenia staniczka. Tiulowa czarna góra odsłaniała więc ponętny biust gwiazdy, z kolei dół sukienki zakrywał jedynie pośladki.
Jak się można domyślać, tej upalnej nocy przy półnagiej Rihannie nie było jej chłopaka Chrisa Browna. Lateksowe kombinezony, obcisłe szorciki i kuse spódniczki, w których Rihanna koncertuje, są zdaniem partnera zbyt wulgarne. Nie trudno więc wyobrazić sobie, jak zareaguje on na widok zdjęć swojej dziewczyny w supermodnej, acz mocno prześwitującej, tiulowej sukience...
Inna Kreacja Rihanny

|