|
Strona 1 z 2
Botoks jest jak "mała czarna" – to klasyka. Czy botoks i inne wypełniacze staną się "podstawowym zabiegiem kosmetycznym", takim jak depilacja brwi czy wizyta u fryzjera?
Na krześle w klinice dr. Jeana-Louisa Sebagha w zachodnim Londynie leży duża poduszka z wyhaftowanym napisem po francusku: "Jean-Louis – Doktor, Rzeźbiarz, Magik, Geniusz. Merci". To prezent od pewnej damy z towarzystwa, grubo po siedemdziesiątce, choć nikt by jej pewnie tyle nie dał. Dzięki doktorowi Sebaghowi i jego magicznej różdżce – strzykawce.
Sebagh, znany także jako "Król Botoksu" lub "Pogromca Zmarszczek", był jednym z pierwszych chirurgów plastycznych, którzy zaczęli stosować toksynę botulinową (jad kiełbasiany), terapię obchodzącą w tym roku 20. urodziny. W 1988 r. amerykański okulista Alan Scott użył kropelek tej substancji do leczenia zeza i niekontrolowanego mrużenia powiek. Rok później zastosowano botoks w chirurgii plastycznej, wstrzykując go pod skórę, by poprzez czasowy paraliż mięśni wygładzić zmarszczki. To najszybciej rozpowszechniająca się terapia w przemyśle kosmetycznym. W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii wykonano 55 tysięcy takich zastrzyków, a wartość owych usług wyniosła globalnie ponad 600 milionów funtów.
– Efekty zabiegów chirurgicznych po latach bledną – twierdzi dr Sebagh, który do zatrzymywania czasu używa także zastrzyków witaminowych i "wypełniaczy", takich jak kolagen i Restylane. – Ale botoks daje się zawsze wyregulować, możemy więc sprostać oczekiwaniom klienta.
Dr Sebagh określa swoją pracę mianem "rzeźbiarstwa estetycznego" i porównuje się do konserwatora obrazów. – Nie chcę zmieniać malowidła, lecz utrzymać je w dobrym stanie – mówi z silnym francuskim akcentem. Znany jest ze swej gwiazdorskiej klienteli oraz dyskrecji. Do jego zdeklarowanych wielbicielek należy m.in. była supermodelka Cindy Crawford. Odwiedzają go też aktorka Felicity Kendal i guru mody Trinny Woodall, które poddają się innym związanym z urodą zabiegom.
Gładkolicy 53-latek – używa botoksu od 39. roku życia – twierdzi, że już jako chłopiec potrafił dostrzec niedoskonałości urody. – Zawsze mówiłem, że mógłbym być architektem wnętrz, miałem oko wyczulone na szczegół. W wieku sześciu czy siedmiu lat zyskałem też krytyczne spojrzenie. Potrafiłem zauważyć wszystko, co było nie tak z twarzą, i chciałem to poprawiać.
Urodzony w Algierii i wychowany w Paryżu, karierę w chirurgii korekcyjnej rozpoczął w 1982 roku, specjalizując się w operacjach plastycznych głowy i szyi. Między 1985 a 1988 rokiem pracował w Los Angeles, potem wrócił do Paryża, gdzie doszedł do wniosku, że alternatywą dla noża może być strzykawka.
– Zapobieganie procesowi starzenia się, tam gdzie to możliwe, jest chyba lepsze niż poprawianie starości? Jeżeli przychodzi do mnie kobieta w wieku 35 lub 40 lat i poddajemy ją zabiegom co trzy-cztery miesiące, mogę utrzymać jej wygląd bez zmian przez 20 lub więcej lat..
Dr Sebagh uważa, że 35 lat to "najlepszy wiek dla kobiecej twarzy". Twierdzi też, że jest w stanie zajrzeć w kryształową kulę i przewidzieć, co na danej twarzy zwiędnie i opadnie. – Służąc radą, jestem trochę jak bankier. Klienci przychodzą do mnie, ja im mówię, jakie są moje prognozy. Potem oni decydują, czy chcą zainwestować w moje usługi. Mogę im zagwarantować świetny zwrot każdej inwestycji.
Nie będzie jednak leczył ludzi pragnących doskonałości za wszelką cenę. – Dosłownie parę dni temu odmówiłem pewnej młodej kobiecie mającej obsesję na punkcie wyglądu. I mówię "nie" każdemu, kto ma zniekształcone postrzeganie własnego wizerunku. Niektórych ludzi nigdy się nie zadowoli, bez względu na to, co się zrobi. Jeżeli chcesz perfekcji, jesteś martwy.
|