|
Największa kradzież w historii Polski |
|
|
|
Redaktor: dziennik.pl
|
|
05.06.2008. |
|
- To kradzież ponad 700 mln zł - grzmią stoczniowcy i nie wierzą, że osoby z najwyższych szczebli władzy nie były w to zaangażowane - pisze dziennik.pl. Stoczniowcy skarżą się, że nigdy nie dostali dotacji przyznanej stoczni przez Unię i proszą premiera o wyjaśnienie tej sprawy.
Związkowcy z Solidarnośći nie owijają słów w bawełnę. - Jest to największa afera finansowa w Polsce - piszą w liście do szefa rządu. Jak podaje dziennik.pl stoczniowcy mają na to wyliczenia: Komisja Europejska w 2004 roku przyznała Stoczni Gdańskiej 760 milionów złotych pomocy, a do zakładowej kasy wpłynęło tylko... 50 milionów złotych. Tak wynika z ostatnich kontroli księgowych.
Stoczniowcy zastanawiają się więc gdzie się podziała reszta pieniędzy. Nie zastanawiają się natomiast dlaczego pytają się o to premiera. Jak pisze dziennik.pl, twierdzą, że w kradzież "musiały być zaangażowane osoby z najwyższych władz Rzeczypospolitej". Jutro stoczniowcy złożą w prokuraturze zawiadomienie o "popełnieniu przestępstwa dotyczącego największej kradzieży w historii Polski".

|