Jak traktuje się Polaków pracujących w brytyjskich restauracjach
- Ty pier***lona polska szmato – miał wściec się z powodu niewykonanego polecenia szef kuchni. Dalej scenariusz wydarzeń miał przebiegać tak: szef podbiega do kelnera, który odwrócił się do niego tyłem, i zaciśniętą pięścią uderza go w plecy między łopatkami.
Powojenna emigracja „nową” emigrację kocha i nienawidzi zarazem. Nowo przybyli coś o tej starszej słyszeli i to raczej, że ma o nich zdanie niepochlebne. Ale chyba nie bardzo ich to zajmuje... Gdzie mam ich spotkać? – pyta retorycznie jedna z zapytanych przez nas o starą emigrację osób. – Przecież nie w pracy, nie w pubie, nie w klubach, czy na imprezach – stwierdza stanowczo. Według jej wizji przedstawiciele powojennych kombatantów mieszkają w swoich enklawach „gdzieś na Hammersmith”, siedzą sobie w domach, czasem wyjdą po zakupy. Przypuszcza, że uważają, że nowi przyjeżdżają rozrabiać i kraść.
W sobotę wpisałam się na listę forum dyskusyjnego „Celebrity Big Brother”. Dlaczego? Chciałam zobaczyć na własne oczy, czy wśród Brytyjczyków naprawdę ożyły rasizm i ksenofobia, czego rzekomym wyrazem miało być zachowanie eksmitowanej w piątek Jade Goody (teraz nazywanej przez prasę brytyjską Jane „Baddy”). Kluczowi sponsorzy wycofali swoje poparcie dla CBB, eksmiss Anglii, piękna Daniele Lloyd, która wytrwale towarzyszyła Goody w prześladowaniu współlokatorki (i, jeśli to możliwe, prześcignęła ją w wulgaryzmach, jakimi obdarzała Shilpę) straciła sześciocyfrowy kontrakt, a perfumy firmowane przez Jade wycofano ze sklepów.