"Humanistyczna" ideologia wyzwolenia człowieka od tabu, tradycji, ugruntowanego przez wieki porządku społecznego rozbiła nas, pozbawiając oparcia w rozumieniu całości świata, które było udziałem poprzednich pokoleń. Człowiek epatowany doczesnym konsumpcjonizmem stoi goły i wesoły, niezdolny do wytłumaczenia egzystencjalnych tęsknot, jednocześnie tradycja, która jeszcze do niedawna pozwalała mu na osiąganie równowagi wewnętrznej i spokoju ducha, jest postoponowana i ośmieszana.
Są rzeczy, które nie mają ostrej granicy. Weźmy pierwszą z brzegu - łysienie. Włosy wypadają, ale od kiedy się człowiek robi łysy, to tak na dobrą sprawę nie wiadomo.
Szczęśliwie siła rozsądku jest wciąż większa niż moc środków masowego przekazu. Nie wszystko można pompować w głowy bez oporu. Człowiek - o zgrozo - ma coś takiego jak sumienie, a w świecie - o jeszcze większa zgrozo! - daje się zaobserwować prawo naturalne.
Polski Kościół to instytucja całkowicie wyjątkowa, jak mało która wrośnięta w tkankę narodu, jak mało która związana z naszą tożsamością, kulturą, z tym, kim jesteśmy.