W środowisku polskim w Kanadzie i w Ameryce raz po raz odżywa debata na temat polskiego nicnieznaczenia. Pomimo względnego sukcesu ekonomicznego Polacy na tym kontynencie znaczą politycznie tyle co brud za paznokciem, a jeśli tyle znaczą politycznie, to trzeba się liczyć, że wcześniej czy później nasza ekspansja materialna napotka niewidzialną granicę ponadrynkowych układów.
Benjamin Netanjahu, przywódca Likudu i były premier Izraela, wypowiedział kiedyś godne uwagi słowa: "Musicie zwiększyć poparcie dla państwa Izrael, musicie stać się przywódcami i jako Żydzi podnieść czoło. MUSIMY BYĆ DUMNI Z NASZEJ PRZESZŁOŚCI, ABY UFNIE PATRZEĆ W PRZYSZŁOŚĆ".
Jakże szybko w dzisiejszych czasach człowiek nawiązuję łączność międzykontynentalną. Jeszcze nawet nie zdążyłem wystartować z Toronto do Warszawy, a już przy wejściu na pokład samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT wziąłem sobie ze sterty leżących tam egzemplarzy "Dziennika" jeden egzemplarz.Na pierwszej stronie "Dziennik" informował, że trójka dziennikarzy: pani Ewa Milewicz, pan Wojciech Mazowiecki i pan Jacek Żakowski, zapowiedziała, iż nie złożą oświadczeń lustracyjnych, które nowa ustawa nakłada również na panów redaktorów. Uzasadniają to przekonaniem, iż taka konieczność uwłacza godności ludzkiej dziennikarza i opozycjonisty.
30 grudnia 2006 roku Światowy Kongres Ukraińców (ŚKU z siedzibą w Toronto) zwrócił się do Rady Europy, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Unii Europejskiej, Organizacji Narodów Zjednoczonych i Prezydenta Ukrainy o sprzyjanie, by władze Polski: 1) potępiły akcję "Wisła"; 2) przeprosiły za nią; 3) wypłaciły przesiedlonym odszkodowanie. Związek Ukraińców w Polsce (ZUwP) jest członkiem ŚKU i jako taki wystosował do Marszałka Sejmu analogicznej treści uchwałę. W odezwie ŚKU podnosi się, że Senat Polski w 1990 roku potępił akcję "Wisła" oraz że tę akcję potępił również prez. A. Kwaśniewski.